Ostatnimi czasy tworzę głównie torciki. Na sprzedaż, ale i dla siebie i znajomych, na prezent. Ten torcik stworzyłam dla siostry, nowo upieczonej panny młodej, jako drobny, ślubny podarek. Wykorzystałam papier wizytówkowy, czekoladowy papier do pasteli oraz duużo różyczek satynowych, kokardek i motylków. Tradycyjnie, smakowite nadzienie wewnątrz uprzyjemniło wspólne chwile już po weselnej uczcie siostrzyczce:)
Zaczął się rok szkolny i jak większość uczniów, ja też mam mnóstwo pracy. Wychodzę z domu koło 8 rano, wracam po 17, w domu siadam do prac domowych. Skutkuje to niesamowitym przemęczeniem pod koniec dnia. W weekend miałam drobną przeprowadzkę - co prawda, zaledwie jedno pięterko niżej (:)) ale skutkowało to niesamowitym chaosem i całym dniem wyjętym z życia. W szkole uczę się meblarstwa. Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami namiastką tego, co tworzymy na lekcjach. Takie oto coś powstało z kilku kawałeczków drewienka olszowego pod koniec ubiegłego roku. Konstrukcja szkieletowa, lakier poliuretanowy i wosk, plecy mebla ze sklejki sosnowej, wykończone pokostem lnianym. Wykańczanie mebelka było koszmarem - wyobraźcie sobie czerwiec, prawie 30 stopni ciepła w pracowni na piętrze, prawie całej oszklonej, dach z blachy, a my siedzimy i wykańczamy meble różnego rodzaju lakierami, bejcami, woskami i innymi śmierdzidłami...
W związku ze szkołą i tą drobną przeprowadzką trochę zwolniłam z moimi craftami, jednakże powoli przyzwyczajam się do tego bardziej dynamicznego trybu życia na nowo. Dziękuję Wam, dziewczyny, za wszystkie komentarze:) Na dobry sen wrzucę Wam utwór, który chodzi za mną od kilku dni:
Miałam dzisiaj przyjemny, craftowy dzień. Powoli powstają dwa kolejne torciki, ale o tym niebawem. Jest kilka rzeczy, którymi chciałabym zająć się w przyszłości. Jedną z nich jest introligatorstwo, galanteria papierowa. Lubię szyć zeszyty, obijać okładki:) Podzielę się z Wami moją archiwalną introligatorską pracą - notatnik utrzymany w konwencji Alicji w Krainie Czarów. Format A6, twarda okładka obita oliwkową satyną. Satynowe i organtynowe dekoracje - kokardki, różyczki, wstążeczki. W jednej z kokardek umieściłam mały, czarny koralik i zawieszkę z Królikiem. Okładki od wewnątrz oklejone są fakturowym, beżowym papierem do pasteli, przyozdobione koronką. Kartki natomiast to moja niezwykle cenna zdobycz - rok temu otrzymałam gruby plik papieru, który... ma ponad 20 lat! Kartki są już pożółkłe, ugryzione zębem czasu, niektóre pachną biblioteką:) Mam ogromny sentyment do tego notatnika...
Za oknem pada, zbliża się jesień. Uwielbiam tę porę roku. Powietrze wtedy ma cudowny zapach, niebo ma prześliczny, popielaty odcień, a ludzie kryją się pod parasolami. Ta pora roku ma magiczny klimat. Można wyjść na zewnątrz, przemoczyć się do suchej nitki, skakać po kałużach, a potem wrócić do domu, skryć się pod kocem z filiżanką gorącej czekolady i obserwować deszczowe strugi na szybie:). Pochwyciliście ten wyjątkowy, wręcz romantyczny klimat? Czas zatem zaprezentować mój kolejny tworek - potworek, mianowicie Romantycznego Orzecha (dość komicznie to brzmi:)). Podarunek na osiemnastkę koleżanki, pudełeczko z fakturowego, białego papieru wizytówkowego, ozdobione beżową koronką, dwukolorowymi, satynowymi kokardkami, perełką i zawieszką - serduszkiem. Wewnątrz pudełka - skorupa z orzecha włoskiego ozdobiona warkoczem z satyny, pełniącego funkcję zarówno zawiasu, jak i zamknięcia. Orzech od środka przyozdobiony jest prostym kwiatuszkiem z białej, stylonowej koronki, a na nim spoczywa drobny prezent - malutka muszelka z ręcznie wyciętym otworem na krawatkę z przywieszką 'Made with love' oraz serduszkiem z życzeniami:)